Z WIZYTY
m. cygalski
z całej mojej wizyty w krakowie
najwyraźniejszy jest twój dotyk,
który wyznaczył granice uczuć
i kresy snu.
ostatnim rankiem,
położyłaś niepewnie dłoń na moim ramieniu,
żeby mnie przebudzić; pociąg czekał.
twój dotyk nie hamował tego co było:
budził mokry poranek przy maltańskim stawie,
drewnianą ławkę, i ciepło opartych o moje twoich pleców.
nie walczyłem ze snem;
moje powieki otwarły się, ufnie
choć nagle z obawą
i stałaś tam z uśmiechem
trochę smutnym, po drugiej stronie rzeki,
która już będzie między nami płynąć.